Cornelia Robinson wiedziała na sto procent jedno: każda rodzina ma mroczną tajemnicę. Nie miała jednak pojęcia jak bardzo i ile ukrywa jej rodzina. Klucze i pudełko Toromaru są dopiero początkiem drogi do sekretów, które czekały niezliczoną ilość czasu, by do nich dotrzeć. Albo i nie koniecznie.
Samotność jest przekleństwem, kiedy ktoś nie może się jej pozbyć mimo własnych chęci. Cornelia chce wierzyć, że to wszystko czemuś służy. Robiąc minę do złej gry przeżywa dzieciństwo wśród sterty zabawek, swoich jedynych towarzyszy. Wkrótce spotyka Thalię i zaprzyjaźnia się z nią.
Ale jej opiekunka powtarzała jej zawsze jedno: Przyjaciele może i są blisko, ale wrogowie jeszcze bliżej.
Kiedy jednak Cornelia zaczyna pojmować wszystko, zdaje się być nieco za późno... Ale czy na pewno? W końcu dostaje informację, że jest dzieckiem z przepowiedni Wygnanych Magów.
Cornelia Robinson wie na sto procent jedno: lepiej późno, niż wcale.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz